Złap swoje uciekające pieniądze.

Na warsztatach „Sztuka Kobiecego inwestowania” będę poruszała temat ‘ Czy mój budżet ma wpływ na inwestowanie’? Odpowiedzi nie będę zdradzać, te Panie, które będą jutro na warsztatach, wszystkiego się dowiedzą, a te Panie, którym nie udało się dostali się na warsztat – zapraszamy serdecznie na kolejne spotkanie.

Jednym z aspektów budżetowania jest zarządzanie swoimi własnymi pieniędzmi. A konkretniej – optymalizowanie ich wykorzystania. John C Maxwell, znany coach i autor książek mówił [zrobić budżet} to wskazać swoim pieniądzom, dokąd mają iść zamiast zastanawiać się gdzie się rozeszły. Dlatego też, kiedy zobaczyłam to zdjęcie to od razu przyszły mi na myśl karty kredytowe. Karty kredytowe są (wg mnie) największym problemem dla ich posiadacza. Takim kosztem, z którego często nie zdajemy sobie sprawy. Z jednej strony pozwalają ich właścicielowi na łatwe wydanie wirtualnego pieniądza (nawet nie gotówki) –  bez  ograniczeń,  hamulców czy planowania. Dają nam też ułudne poczucie wolności bo przecież „stać nas na wszystko”.– poprzez spontaniczne zakupy, pocieszanie się czy płacenie za rachunki domowe. I , dodatkowo, przy płaceniu nimi nie wywołują poczucia bólu. Posiadanie karty kredytowej, to także druga sto nieświadoma strona medalu – spłata karty. I tu zaczynają się schody. Jako że można kartą płacić aż oporu czyli jej limitu, często okazuje się, że ciągle mamy na niej debet. Nie wiem czy też zauważyliście, że wyjątkowo trudno jest spłacić kartę – próbujemy wielokrotnie albo przez wiele miesięcy, i ku naszemu zdumieniu,  ciągle się nie udaje. Dodatkowo, na koncie pojawiają się też odsetki od niespłaconej kwoty czyli dodatkowe nieprzewidziane koszty już od poniesionego wydatku. Te pieniądze można by było przeznaczyć na inne cele (np. moje ulubione inwestowanie)

Dlatego też z tych powodów, nie mam i nie używam kart kredytowych. A dodatkowym argumentem do ich nieposiadania jest fakt, że mając kartę w portfelu wydajemy zdecydowanie  więcej niż byśmy płacili gotówką.

I tu przytoczę za Pulsem Biznesu, że „Wg badania NBP, Polacy płacący za zakupy kartą dokonują znacznie wyższych transakcji niż gotówką: średnio wydajemy gotówką 38 zł, kartą debetową 89 zł a kartą kredytową 132zł”

I ten właśnie argument przemawia do mnie najbardziej. Mam nadzieje, że i do Was.

A jak macie chwilkę to namawiam Was do zrobienia eksperymentu:  co najmniej przez tydzień płaćcie tylko gotówką. Analizujcie swoje emocje i odczucia a na koniec eksperymentu podsumujcie wydaną kwotę pieniędzy.  Wcale się nie zdziwię, jak będzie to zdecydowanie mniej niż byście płacili kartą! Do dzieła!!

Obraz Steve Buissinne z Pixabay.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *